Okruszki policyjno – podatkowe. Z dedykacją dla panów w niebieskim.

24 maj 2007

Trup leży sobie przez pięć dni w parku. Cóż, jak napisała Chmielewska, cicho leżał, to się nie rzucał w oczy.

***

W centrum Warszawy dokonano napadu na bank. Wild Wild West.

***

Policji gratulujemy zatrzymania złych tłumaczy. Od razu czuję się bezpieczniej (patrz wyżej). Szkoda tylko, że ci sami zdolni panowie już od jakiegoś czasu szarpią się z redwatch, a efektów jak nie było, tak nie ma (bo po każdej akcji stronka znika na jakiś czas, po czym pojawia się znowu; “zjawia się i znika, śliczny taki mister of America!”).

*** Nius z ostatniej chwili***

W związku z nierzetelnym informowaniem opinii publicznej co do rzeczywistych powodów zatrzymań właściciela oraz tłumaczy z portalu Napisy.org oraz z wprowadzaniem w błąd co do podstaw prawnych tychże zatrzymań – Rzecznik Prasowy Komendy Głównej Policji – komisarz Zbigniew Urbański został ze skutkiem natychmiastowym zdymisjonowany!!!

*** Koniec niusa, policji gratulujemy jeszcze raz***

List otwarty tłumaczy – hobbystów w sprawie zatrzymań osób tworzących napisy do filmów

***

W Polsce pojawi się nowy podatek. Płacić go będą kierowcy, a zebrane pieniędze zostaną wykorzystane na leczenie ofiar wypadków. To ja przepraszam, ale na jaką ciężką cholerę płaci się OC, NW, oraz ZUS? Polscy kierowcy doprawdy mają do tego kraju świętą cierpliwości i wszyscy powinni iść żywcem do nieba. Takie połączenie dojnej krowy (jak nie politycy, to policja), kozła ofiarnego (jak wypadek, to zawsze kierowca “nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze”, inna sprawa, że czasem to oznaczałoby konieczność pchania samochodu, bo jak dostosować prędkość do lodowiska? albo do czegoś szumnie nazywanego drogą, a przypominającego pole minowe po eksplozji?), oraz kaskadera (swego czasu moi rodzice urwali w polonezie wahacz, bo samochód na drodze wojewódzkiej wpadł w taką dziurę, że schowało się całe koło. Wezwana policja popatrzyła na to ze stoickim spokojem, po czym jeden z bohaterskich obrońców społeczeństwa zapytał: dziury pan nie widział?).


Ius et Lex, czyli quo vadis, Polsko?

22 maj 2007

Ekhm, poczułam się prawie jak Michał Wiśniewski. Jak to dobrze, że prawie robi wielką różnicę.

A teraz na serio, i to niestety bardzo. Dziewiętnastoleni Rafał K. w poniedziałek 21 maja, zgwałcił i zamordował czternastoletnią dziewczynę. Fakt sam w sobie niewątpliwie straszny i wstrząsający, ale jeszcze bardziej przerażające jest to, że takiej sytuacji można było uniknąć. Ówże zwyrodnialec, trzy dni wcześniej został skazany nieprawomocnym wyrokiem sądu na 2 lata i 3 miesiące (słownie: DWA lata i trzy mięsiące) za gwałt, którego dokonał w lipcu ubiegłego roku. Tego samego dnia wyszedł z aresztu, ponieważ sąd odstąpił od tymczasowego aresztowania.

Po pierwsze: Wyrok

KK Art. 197. § 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Dlaczego Rafał K. za pierwszy gwałt został skazany tylko na dwa lata? Jakie mogą być okoliczności łagodzące przy gwałcie?!

Po drugie: Decyzja sądu

KRP Art. 178. Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.

Niezawisły i bezkarny nie są synonimami. Człowiek, który w swojej pracy popełnił błąd, błąd tak straszny, że jego ceną było ludzkie życie, powinien natychmiast zostać pozbawiony możliwości popełnienia tego błędu po raz drugi, tzn. odsunięty od sprawowanego stanowiska. Na zawsze. W końcu: Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.(KRP Art. 38). Co ciekawe, kodeks karny precyzuje także, że: Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat (Art. 155). Czy sędzia, który podjął taką, a nie inną decyzję, jest winny nieumyślnego spowodowania śmierci? Świadomie wypuścił na wolność kogoś, który już raz dopuścił się gwałtu, kto nie został za to ukarany ani nie odbył żadnej terapii. Czemu więc założył, że taka sytuacja się nie powtórzy?

Po trzecie: Bliżej ludzi

Program wyborczy PiS z roku 2005 (partia rządzi już około dwóch lat):

Doprowadzimy do tego, że odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów nie będzie już więcej fikcją. (…) Ograniczymy działanie immunitetu sędziowskiego tak, aby gwarantował sędziom niezawisłość, a nie bezkarność.

No proszę, wychodzi na to, że mam poglądy idealnego PiS-owca, nawet słów użyłam tych samych. Program PiS? Papier jest cierpliwy.

Po czwarte: Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczpospolitej

Ta oto chlubna sentencja wyryta jest na fasadzie sądów w Al. Solidarności w Warszawie. Nie wróży to dobrze ani mocy ani trwałości RP.


Homopropaganda, megachamstwo i TW “Luneta”.

16 maj 2007

Cytując za światłym ministrem edukacji III (a może już IV?) RP uchwałę Sądu Najwyższego: “propaganda to każde zachowanie polegające na publicznym prezentowaniu danego przekonania w zamiarze przekonania do niego. Bardzo ciekawe słowa (pomijając oczywiście jakość wypowiedzi, czyli przekonywanie do przekonania), zwłaszcza w ustach kogoś takiego jak Romek, który dzisiaj wziął się za demaskowanie propagandy homoseksualnej w szkołach. Skądinąd zaczynam podejrzewać, że Romek ma jakąś obsesję na tle homoseksualistów, bo nigdy w życiu nie słyszałam, żeby mówiono o nich tyle, co pod rządami Jedynej Słusznej Partii. Otóż tym razem, te straszne pedały (na pewno w zmowie z komunistami i masonami. A, i z żydami) wprowadzają do szkół propagandę homoseksualną, godząc tym w Jedyną Słuszną Propagandę Prawdziwej Polskiej Rodziny (czyli radosny obywatel IV RP mający mieszkanie, co roku wyjeżdżający na wakacje nad morzem, żona nie pracuje, czworo dzieci, co niedziela kościół, obowiązkowe datki na rzecz Świątyni Opatrzności Bożej). Nie wiem wprawdzie, jak Romek wyobraża sobie, że można kogoś namówić do zostania homoseksualistą, ale należy mu to wybaczyć, w końcu jego własny ojciec (zresztą, ku mojej zgrozie, eurodeputowany, chociaż jak powiedział prof. Stefan Niesiołowski: Można być głupim eurodeputowanym, nie jest gwarancją, że ktoś jest eurodeputowanym, to musi mówić mądrze) twierdzi, że Polacy pamiętają dinozaury, bo w Krakowie żył smok wawelski i jest to dowód obalający darwinowski ewolucjonizm na rzecz kreacjonizmu.

Widać takie wstrząsające pomysły są rodzinne. Otóż panie G., widząc całujące się lesbijki nie zostanę lesbijką, ale też nie ucieknę z krzykiem, bo jest mi absolutnie obojętne, jak kto zaspokaja swoje potrzeby seksualne, tak długo, dopóki nie wyrządzy przy tym komuś krzywdy. Jak mówi Coelho w Weronika postanawia umrzeć: “W seksie są tylko dwie zasady: nigdy nie rób tego wbrew komuś i nigdy nie rób tego z dzieckiem.” Nawet jeśli jakieś organizacje homoseksualne wchodzą do szkół (chociaż ja kończyłam warszawskie LO dwa lata temu i niczego takiego nie pamiętam), to nie po to, aby propagować homoseksualizm, ale po to, żeby uświadomić młodym ludziom, że jeśli czują się bardziej zainteresowani swoją płcią niż przeciwną, to nie jest to żaden dramat. Robią więc coś, co powinno być zrobione na zajęciach z wychowania seksualnego. Niestety, jeszcze za moich szkolnych czasów była to jakaś starsza pani, która przekonywała, że seks należy uprawiać po ślubie, a jako metodę antykoncepcji podawała wstrzemięźliwość i ewentualnie kalendarzyk. Obie metody w przypadku młodych ludzi są wprost fenomenalnie skuteczne. Podejrzewam, że dzisiaj sytuacja się nie poprawiła. Dobrze więc, że są organizacje takie jak Lambda, które mówią to, czego nie mówi się w szkole ani w domu. I nie jest to propaganda, bo oni nikogo nie namawiają do seksu (w żadnej formie, ani z przedstawicielem innej płci, ani tej samej).

A propos Świątyni Opatrzności Bożej, wymyśliłam sposób jak ją dokończyć. Jak budowano bazylikę św. Piotra w Rzymie, to też nie było pieniędzy, wymyślono więc świętopietrze i odpusty. Czemu nie skorzystać z doświadczeń poprzedników? (Inna sprawa, że marnie się to dla Kościoła skończyło, bo Luther i Kalwin odebrali im parę owieczek, ale co sobie zarobili, to ich).

***dygresja kompletnie nie na temat***

Aniela Krzywoń jest moim pierwszym skojarzenieniem, kiedy mówi się o propagandzie. Otóż mój Tata pracował kiedyś na ulicy, która nosiła imię owej bohaterki, ale długo nie mógł dojść, kim właściwie ta Aniela była. Po przeszukaniu sporej ilości mądrych ksiąg, odnalazł ją wreszcie w starej, komunistycznej encyklopedii. Otóż Aniela była polską bohaterką, walczącą w szeregach armii Berlinga, która w czasie bitwy pod Lenino rzuciła się w płomienie aby ratować wóz propagandowy. W związku z czym, niespełna dwudziestoletnia dziewczyna poległa na polu chwały…

***koniec  dygresji kompletnie nie na temat***

Anna Fotyga zaś nijak ma się do Anieli, jest po prostu bohaterką kolejnego, po Romku i jego homopropagandzie, niuuusa, który doprowadził mnie do białej gorączki. Otóż nasza szanowna Pani Minister Spraw Zagranicznych dostała zaproszenie do Moskwy, na “wizytę roboczą”. Konia z rzędem temu, kto zgadnie, co w tej sytuacji zrobiła Pani Minister. Pojechała na wizytę? Nieeee… Nie jesteśmy przecież rosyjskimi podnóżkami! Polska Winkelriedem narodów! A nie, Winkelried źle brzmi, tak szwabsko… a my musimy kontynuować chlubne tradycje przedmurza chrześcijaństwa! Polska Chrystusem Narodów! Wymyśliła pretekst, godny Kaczyńskiego i bolącego brzucha przed spotkaniem Trójkąta Weimarskiego? Nieeee… Pani Minister pozostawiła zaproszenie bez odpowiedzi. Szanowna Pani Minister. Nie znam się na protokole dyplomatycznym, ale zwykłe dobre wychowanie nakazuje odpowiedzieć osobie, która nas zaprasza, choćby wymyślając najgłupszą wymówkę. Chamstwo rządu PiS sięgnęło szczytu, a polska dypomacja sięgnęła dna. Zaś wyjaśnienie dlaczego tak się stało było tak głupie, że zaczynam się zastanawiać nad poczytalnością naszych polityków. Rzecznik MSZ Robert Szaniawski potwierdził w środę, że szefowa polskiej dyplomacji otrzymała zaproszenie do złożenia w kwietniu wizyty w Moskwie. Pytany, dlaczego Fotyga nie skorzystała z niego odparł: “My czekamy na zniesienie embarga na polskie produkty.” Niewątpliwie skrajny prymitywizm polskiej dyplomacji wybitnie pomoże w zniesieniu embarga na polskie produkty (mamy niezałatwione sprawy, więc nie jedziemy załatwiać, same się załatwią). Ponadto chciałabym zauważyć, że to Polska ma biznes, żeby sprzedać, a nie Rosja, żeby kupić, bo UE z pocałowaniem ręki będzie im dostarczać mięso. A jak się chce mieć klienta, to trzeba być dla niego miłym, bo pójdzie gdzie indziej. Czyżby pani Fotyga była za komuny kierowniczką mięsnego? Bo prezentuje podobną mentalność sprzedawcy, który robi łaskę kupującemu. Cóż, imperium virum ostendit. (Sprawowanie urzędy  świadczy o człowieku).

***

Uwaga, uwaga, wiadomość roku. Według Rzeczpospolitej Lew Rywin był tajnym agentem. Ech… Nie wiem, skąd Rzeczpospolita ma taką wiadomość, skoro ponoć archiwa IPN są niedostępne, ale mówiąc szczerze… Po raz kolejny, Arthur Miller się kłania. Właściwie nawet nie chce mi się komentować, bo chyba nikt już nie wierzy w te wszystkie rewelacje. Zacytuję za to najpiękniejsze kometarze z onetu (polecam jako lekturę, internauci są rewelacyjni).

ak_47@poczta.ont.eu: Takie wiadomości robią już tylko wrażenie na wyborcach PiS. Normalna większość ma to gdzieś.

~bbbb: Niech się martwią jak młodych ludzi w Polsce zatrzymać, a nie zajmują się pierdołami i tracą na to nasze pieniądze.

wtc@poczta.onet.eu: I dlatego byłem, i jestem zwolennikiem całkowitego otwarcia archiwów IPN. Skończymy ten cyrk w ciągu kilku miesięcy. W przeciwnym razie teczki będą łakomym kąskiem dla wszystkich ekip rządzących. Każdy przeciwnik otwarcia teczek jest zwykłym obłudnikiem i nie ma czystych intencji.

gamotinpapia@poczta.onet.eu: Nie zrobią tego, bo wtedy nie będą mogli otwierać wybiórczo i tak wyszłoby na jaw, że np. co drugi kapłan, to czarna owca.

Down Under: Świat się śmieje z waszych polowań na czarownice! Śmiecie siebie nazywać patriotami, a emigrantom, którzy od tego syfu uciekają, ubliżacie. Tymczasem świat śmieje się z tego, że w Polsce juz każdy jest “spy”, a dziury w drogach, jak były, tak będą…

~agata: A co z kapitanem Klossem? On też był TW?

Pierre Curie: Kopernik był agentem i miał pseudonim TW Globus.

~gmbh: Przecież Kopernik była kobietą – nawet Ciebie SB oszukało, i miała pseudonim TW Luneta.

~JP2: My, pokolenie JP2, cieszymy się z każdej okazji do poniżenia i oplucia bliźniego. Kochamy władzę, która podrzuca nam takie okazje. Będziemy jej poddanymi, wiernymi jak pies. Aż do dnia, kiedy wynajdzie kwity na nas.

~frnl:  W końcu okaże się, że każdy z nas był esbekiem… i że nasze prapraprawnuki też.

~ubek szczególnie gorliwy: Pies Szarik też był agentem.

~znudzony: Pomysłowy Dobromir też był agentem. Mam na to dowody.

~piesek: Właśnie się dowiedziałem, że mój pies kundel też był agentem. Jak myślicie, muszę to gdzieś zgłosić?

~jar: Myszka Miki też. Jeszcze królewna Śnieżka i grupa krasnoludków.

grucha: Och, to niesamowite! Aż spać nie będę mogła z wrażenia! A tak poważnie: czy nie mamy poważniejszych problemów? Młodzi ludzie emigrują, system edukacji i służba zdrowia padają, a my się zajmujemy szukaniem agentów…

bxlbxlbxl@vp.pl: A miś uszatek też był agentem?

~Anatolay: Śmiech będzie dopiero jak się rząd zmieni, bo wtedy do tych teraz znalezionych dojdzie pewnie trochę agentów z aktualnej koalicji…

Wolak: No i co z tego?

~ja: A mi to lotto.

Kochana władzo. Vox populi, vox Dei.

 

Ze specjalną dedykacją dla Macieja G.

Od lewej: Szpieg z Krainy Deszczowców (TW “Carramba”), Smok Wawelski, Ktoś (pewnie kolejny TW), Król Krak, Bartolini Bartłomiej herbu Zielona Pietruszka (no wiecie państwo, ciekawe co na to Młodzież Wszechopolska, cudzoziemiec zabiera miejsce pracy Polakowi, Polska dla Polaków!), Profesor Baltazar Gąbka


Stosy nie rozświetlają ciemności. (Lec)

15 maj 2007

Sonda na onecie: czy w Twojej miejscowości znajdują się symbole komunistyczne? Otóż tak, znajdują się. Ulica Stalingradu, reklamy Francuskiej Partii Komunistycznej, ludzie sprzedający Lutte Ouvriere (Walka Robotnicza), nikogo nie szokują. Dla Francuzów to po prostu jeden z elementów politycznego krajobrazu. Jedni wierzą w demokrację, inni w komunę. Na papierze każdy system jest idealny, w rzeczywistości żaden się nie sprawdza w stu procentach.

Wszystkie te rozważania oczywiście dzięki posłowi Kuchcińskiemu (może właściwie powinnam być wdzięczna tym polskim, pożal się Boże, elitom, za nieustającą inspirację?), reprezentującemu jedyną słuszną partię i jedyny słuszny światopogląd. Poseł ów stworzył Projekt. Projekt zakłada zmianę gloryfikujących komunizm nazw m.in. miejscowości, ulic, placów czy instytucji publicznych. Przewiduje też m.in. unieważnienie orderów, odznaczeń i tytułów honorowych przyznanych przez władze komunistyczne za zasługi na rzecz komunizmu, polegające na “umacnianiu komunistycznej ideologii i władzy”.

Szanowny panie Kuchciński. Polska była państwem komunistycznym. Przez mniej więcej 60 lat. To właśnie ci źli komuniści odbudowali kraj po wojnie, zbudowali drogi, fabryki, podźwignęli przemysł (w końcu od kilkunastu lat kolejne demokratyczne władze mają co wyprzedawać), wtłoczyli całe pokolenie wychowane w lesie w karby normalnego życia. Oczywiste jest, że było wiele nadużyć, że prześladowano wielu patriotów. Ale taką mamy historię. Nie można, ot tak sobie, wymazać 60 lat istnienia państwa, czy nam się to podoba, czy nie. Historia musi zachować ciągłość. Francja za Restauracji szukała sposobów na pogodzenie się z Rewolucją i Napoleonem, a Polska nie potrafi zaakceptować komunizmu. Za to właśnie lubię Rosję. Suworow zdradził ZSRR, ale mimo zmiany ustroju, nie uchylono ciążącego na nim wyroku śmierci. Bo zdradził kraj, któremu miał służyć. W Dniu Zwycięstwa, kombatanci dostają od dzieci kwiaty i mają 10 minut darmowej rozmowy przez telefon. Nieważne, że ci kombatanci walczyli jako żołnierze ZSRR. Walczyli za swój kraj, przelewali krew za ojczyznę, jaka by ona nie była, komunistyczna, czy demokratyczna. Czy fakt, że rządził Stalin w jakiś sposób zmienia wartość ludzkiej ofiary? Czy fakt, że człowiek, który oberwał niemiecką kulą, miał na sobie mundur AL, zamiast AK, sprawił, że go nie bolało? Że jego cierpienie się nie liczy? Że trzeba mu zabrać medal, który dostał za zasługi dla ojczyzny? Pan Kuchciński niczym nie różni się od władz komunistycznych, które przerobiły Plac Bankowy na Plac Feliksa Dzierżyńskiego. I tak sobie radośnie zmieniamy, Dzierżyńskiego na Bankowy, Marchlewskiego na Aleję Solidarności, a i tak nic z tego nie wynika (poza problemami komunikacyjnymi między pokoleniami, bo każdy się wychował w innym nazewnictwie). Może choć raz, zamiast prześladować, władza doceniłaby ludzi poświęcających się dla ojczyzny. Nieważne o jaką Polskę walczyli żołnierze AK i AL. Walczyli o Polskę. I wystarczy.

Poza tym, Polska jak III RP istnieje od zaledwie kilkunastu lat. Większość kadr (a już na pewno wszyscy o wysokim stopniu specjalizacji) została wykształcona w państwie komunistycznym. Czy bracia K. oddadzą swoje dyplomy? Przecież są komunistyczne! Zniszczyć bloki, drogi, fabryki! Wszystko to postawiła komuna. A tak na marginesie, przez te 17 lat demokracji żaden rząd nie zdołał zbudować niczego na miarę np. trasy W – Z. 

Oczywiście, za wszystko zapłacą podatnicy, jakże by inaczej. Polska jest państwem tak bogatym, że może sobie pozwolić na wymianę tablic z nazwami ulic, papieru firmowego, pieczątek urzędowych, planów miast, itd. To ile mamy w tym roku nadwyżki budżetowej, że się z takim rozmachem gospodarujemy? 

A tak z serii pobożnych życzeń: wie ktoś może, czy dałoby się unieważnić pana Kuchcińskiego, najlepiej wraz z całą tą zgrają dookoła?


Teczki opanowały świat. A w każdym razie Polskę.

12 maj 2007

Tygryski podpisują się wszystkimi czterema łapkami (i ogonkiem na dokładkę) pod słowami Michnika. Odtajnijmy wreszcie te teczki, bo jak słyszę o kolejnych rewelacjach IPN – u, o kolejnych dziwnych listach zostawionych przez Kiszczaka na czyimś biurku, to zaczynam gryźć. Polska robi z siebie pośmiewisko na skalę międzynarodową, kiedy okazuje się, że 21 artykułów ustawy lustracyjnej jest niezgodne z konstytucją (przepraszam, kto to uchwalał? Panowie spod sklepu monopolowego?), nikt nie ma prawa pozbawić Geremka mandatu europosła, a bracia K. zapowiadają, że to nie koniec ich krucjaty (każda rewolucja w końcu zjada własne dzieci, miejmy nadzieję, że tym razem się pospieszy).