Stosy nie rozświetlają ciemności. (Lec)

15 maj 2007

Sonda na onecie: czy w Twojej miejscowości znajdują się symbole komunistyczne? Otóż tak, znajdują się. Ulica Stalingradu, reklamy Francuskiej Partii Komunistycznej, ludzie sprzedający Lutte Ouvriere (Walka Robotnicza), nikogo nie szokują. Dla Francuzów to po prostu jeden z elementów politycznego krajobrazu. Jedni wierzą w demokrację, inni w komunę. Na papierze każdy system jest idealny, w rzeczywistości żaden się nie sprawdza w stu procentach.

Wszystkie te rozważania oczywiście dzięki posłowi Kuchcińskiemu (może właściwie powinnam być wdzięczna tym polskim, pożal się Boże, elitom, za nieustającą inspirację?), reprezentującemu jedyną słuszną partię i jedyny słuszny światopogląd. Poseł ów stworzył Projekt. Projekt zakłada zmianę gloryfikujących komunizm nazw m.in. miejscowości, ulic, placów czy instytucji publicznych. Przewiduje też m.in. unieważnienie orderów, odznaczeń i tytułów honorowych przyznanych przez władze komunistyczne za zasługi na rzecz komunizmu, polegające na “umacnianiu komunistycznej ideologii i władzy”.

Szanowny panie Kuchciński. Polska była państwem komunistycznym. Przez mniej więcej 60 lat. To właśnie ci źli komuniści odbudowali kraj po wojnie, zbudowali drogi, fabryki, podźwignęli przemysł (w końcu od kilkunastu lat kolejne demokratyczne władze mają co wyprzedawać), wtłoczyli całe pokolenie wychowane w lesie w karby normalnego życia. Oczywiste jest, że było wiele nadużyć, że prześladowano wielu patriotów. Ale taką mamy historię. Nie można, ot tak sobie, wymazać 60 lat istnienia państwa, czy nam się to podoba, czy nie. Historia musi zachować ciągłość. Francja za Restauracji szukała sposobów na pogodzenie się z Rewolucją i Napoleonem, a Polska nie potrafi zaakceptować komunizmu. Za to właśnie lubię Rosję. Suworow zdradził ZSRR, ale mimo zmiany ustroju, nie uchylono ciążącego na nim wyroku śmierci. Bo zdradził kraj, któremu miał służyć. W Dniu Zwycięstwa, kombatanci dostają od dzieci kwiaty i mają 10 minut darmowej rozmowy przez telefon. Nieważne, że ci kombatanci walczyli jako żołnierze ZSRR. Walczyli za swój kraj, przelewali krew za ojczyznę, jaka by ona nie była, komunistyczna, czy demokratyczna. Czy fakt, że rządził Stalin w jakiś sposób zmienia wartość ludzkiej ofiary? Czy fakt, że człowiek, który oberwał niemiecką kulą, miał na sobie mundur AL, zamiast AK, sprawił, że go nie bolało? Że jego cierpienie się nie liczy? Że trzeba mu zabrać medal, który dostał za zasługi dla ojczyzny? Pan Kuchciński niczym nie różni się od władz komunistycznych, które przerobiły Plac Bankowy na Plac Feliksa Dzierżyńskiego. I tak sobie radośnie zmieniamy, Dzierżyńskiego na Bankowy, Marchlewskiego na Aleję Solidarności, a i tak nic z tego nie wynika (poza problemami komunikacyjnymi między pokoleniami, bo każdy się wychował w innym nazewnictwie). Może choć raz, zamiast prześladować, władza doceniłaby ludzi poświęcających się dla ojczyzny. Nieważne o jaką Polskę walczyli żołnierze AK i AL. Walczyli o Polskę. I wystarczy.

Poza tym, Polska jak III RP istnieje od zaledwie kilkunastu lat. Większość kadr (a już na pewno wszyscy o wysokim stopniu specjalizacji) została wykształcona w państwie komunistycznym. Czy bracia K. oddadzą swoje dyplomy? Przecież są komunistyczne! Zniszczyć bloki, drogi, fabryki! Wszystko to postawiła komuna. A tak na marginesie, przez te 17 lat demokracji żaden rząd nie zdołał zbudować niczego na miarę np. trasy W – Z. 

Oczywiście, za wszystko zapłacą podatnicy, jakże by inaczej. Polska jest państwem tak bogatym, że może sobie pozwolić na wymianę tablic z nazwami ulic, papieru firmowego, pieczątek urzędowych, planów miast, itd. To ile mamy w tym roku nadwyżki budżetowej, że się z takim rozmachem gospodarujemy? 

A tak z serii pobożnych życzeń: wie ktoś może, czy dałoby się unieważnić pana Kuchcińskiego, najlepiej wraz z całą tą zgrają dookoła?