Ala, tfu, Kaczka ma kota. Kot się zadział. Borowiki ganiają po Warszawie. “Przepraszam, szukam kota dla Kaczki.”
Nie, ja nie zwariowalam. Otóż jeden z freres jumeaux, jak ich zwą Francuzi, hoduje koty. Ostatnio jeden z kotów zginął i funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, zwani wdzięcznie Borowikami, grasowali po mieście szukając kota… By the way, Kaczki nam gdzieś wyemigrowaly (no tak, zapomnialam, że kaczki odlatują na zimę), jedna do Ziemi Obiecanej, druga do Nowej Ziemi Obiecanej. Nie wiem, która gdzie, ale jak stwierdził mój maturalny brat: a co to za różnica, przecież i tak nikt się nie skapnie, który jest który. Kaczka siedząca u Wuja Toma wysyla PL ARMY do Afganistanu (sprzedam charty afgańskie…) i informuje, że nie będzie lekcji wychowania patiotycznego. A co to właściwie jest, czy też co to miałoby być, to wychowanie patriotyczne? Wystarczy nauczyć, że do hymnu się wstaje i stoi się na baczność, a nie trzyma łapę na sercu (niech ktoś to powie pokopanym chłopcom od piłki!!, grać nie umieją niech, więc niech chociaż postawę do hymnu potrafią zaprezentować, byłby z nich jakiś pożytek), słów tegoż hymnu, paru wydarzeń historycznych, literatury. To jest wychowanie patriotyczne. Bo jaki byłby właściwie program takich lekcji? Poza tym, z czego tu być dumnym? Żałosna dyskusja na forum międzynarodowym o karze śmierci? Giertych twierdzący w parlamencie europejskim, że powinniśmy naśladować generała Franco? Rząd sterowany radiem? Minister dający w papę?
Opublikował/a Kot Behemot