Tu es Petrus.

Papież, papież, papież, papież, papież, papież, papież, papież, papież… Żałosna polska paranoja, zamiast Boga mamy bożka, którego nazywamy Ojcem Świętym, oraz stada świętych, którzy zastępują nam lary i penaty. Teksty papieża chyba trochę nie na rękę niektórym, ale to i tak niczego nie zmieni. A la une papieskie słowa o pojednaniu wygłoszone w Auschwitz i agresywne slogany ziomkostwa niemieckiego (eloelo, pozdrawiamy wypędzone ziomy, przecież Armia Czerwona przyjęłaby Was z otwartymi ramionami). Świeżo po lekturze historii papiestwa w średniowieczu, jestem raczej negatywnie nastawiona do idei, ale i zadziwiona, że taka hybryda tyle przetrwała. I już chyba tak zostanie do końca świata. Swoją drogą, gdyby chcieć zrobić inscenizację, lepiej by nie wyszło. Mam na myśli tęczę w Auschwitz. Klasyk ikonograficzny.

Dodaj komentarz